O diecie, książce Karoliny Szostak „Moja spektakularna metamorfoza”, ale przede wszystkim o silnej kobiecie.

O diecie, książce Karoliny Szostak „Moja spektakularna metamorfoza”, ale przede wszystkim o silnej kobiecie.

Takie historie robią na mnie wrażenie. Karolina Szostak, lubiana przez widzów prezenterka stacji Polsat Sport, wielka fanka siatkówki, piłki i sportów walki, postanawia się odchudzić.

W ciągu roku zrzuca 30 kilo. Cały świat pyta, jak Ona to zrobiła? Media nie ustają w publikacji zdjęć dziennikarki, Karoliny przemiana zostaje okrzyknięta metamorfozą roku, zaczyna być moda na Szostak: wywiady, sesje. Aż w końcu pojawia się na rynku książka autorstwa Karoliny i Marty Kordyl „Moja spektakularna metamorfoza”, premiera miała miejsce 11 kwietnia br., a już w maju poznałam autorki osobiście w Krakowie.

Ale najpierw o książce.

Karolina Szostak postanowiła podzielić się doświadczeniami nabytymi podczas dążenia do szczuplejszej sylwetki i zdrowszego stylu życia. Książka bardzo autentyczna, składa się z dziesięciu rozdziałów. Pierwszy to wywiad z Karoliną, która w bardzo szczerej rozmowie opowiada o swoich przygodach z dietami, o tym dlaczego jest sama, o początkach swojej kariery telewizyjnej, o groźnym wypadku samochodowym, wielkiej miłości do mamy.  Dla mnie za krótko, chciałabym jeszcze dopytać, może uda się na spotkaniu w Krakowie😊

Moim celem było udowodnienie sobie, że przetrwam post i zrobię porządek z hormonami.

Druga część to wywiad z Kasią Milczarkiewicz, która opiekowała się p. Karoliną podczas trwania diety, jest coachem i właścicielem firmy cateringowej, z której korzystała Karolina. www.przelomwodzywianiu.pl

Jestem przekonana, że teraz do pani Kasi ustawia się kolejka nowych klientów😊

Chciała zrezygnować, ale powtarzałam jej, że jeżeli wygra sama z sobą, już nic nie będzie stanowiło dla niej problemu. Wytrwała! Jestem wzruszona i bardzo z niej dumna. Dziękuję, Karola, że mi zaufałaś.”

Kolejne rozdziały to smakowity przewodnik po legendarnej już diecie dr Dąbrowskiej. Bo właśnie ta dieta sprawiła, że Karolina Szostak wygląda teraz jak milion dolarów. Nie, dwa miliony 🙂

Oprócz pięknie sfotografowanych przepisów znajdziemy tu wiele praktycznych porad, odnośnie przygotowywania posiłków, doboru składników czy cennych właściwości niektórych pokarmów. Tutaj króluje burak i zakwas buraczany.  Nie może zabraknąć listy rzeczy zakazanych, to ważna część tej diety, jest ona uważana za jedną z bardziej rygorystycznych, zapomnij o bananach, winogronach, pomarańczach ☹  Nawet o nich nie myśl.  Wiem coś o tym, bo nie ukrywam, że właśnie dzięki tej diecie oczyściłam swój organizm i pozbyłam się pięciu niechcianych kilogramów. Było mi ciężko, teraz jest super. Czuję się bardzo dobrze, lekko i mogę góry przenosić  🙂

Ale w diecie dr Dąbrowskiej, oprócz samej diety, ważne jest tzw. wychodzenie, czyli powolny powrót do zwiększania produktów w swojej diecie, co ma uchronić nas przed efektem jo-jo. To chyba jest najtrudniejsze, również Karolina podkreśla, że trzeba przestrzegać zasad, bo inaczej przywitamy powrót straconych kilogramów, a chyba tego nie chcemy? 😊 Co za pytanie!

Ucieszyłam się, kiedy w książce zobaczyłam również rozdział poświęcony ćwiczeniom. Tak, tak.  Pani Karolina poleca fajne ćwiczenia na siłowni, mnie do nich przekonywać nie trzeba, ale dla tych, którzy myślą o wprowadzeniu aktywności fizycznej do swojego życia, jestem przekonana, że będzie to wystarczająca motywacja.  Zdjęcia prezenterki na siłowni robią wrażenie. Chociaż sama autorka przyznaje, że kocha sport jako kibic, który zdziera gardło, ale żeby wylewać siódme poty na siłowni? 😊

Patrzę na piękną, szczupłą panią Karolinę i zastanawiam się, jak dba teraz o swoją urodę?  Książka daje odpowiedź i na to pytanie. Autorka pokazuje listę ulubionych, przetestowanych przez nią kosmetyków oraz zdradza triki, które stosuje, żeby lepiej wyglądać i lepiej się czuć. Jest tego sporo. Ale jak Ona wytrzymuje w tych szpilach tyle godzin? Kiedy Ją zobaczyłam w Krakowie, zrozumiałam 🙂

18516913_1885160731496427_854883278_o

Najbardziej lubię szpilki, w nich czuję się seksownie i kobieco.

Parę dni temu poznałam Karolinę Szostak i Martę Kordyl osobiście, w Empiku promowały swoją książkę w Krakowie.

To fantastyczne dziewczyny. Radosne, otwarte, widać, że cieszą je te spotkaniami z czytelnikami. A przychodzą osoby, które chcą porozmawiać, szukają odpowiedzi na wiele pytań, dotyczących diety, oczyszczania, walki o zdrowie. Sama Karolina prowokuje pytania:  kto przeszedł dietę dr Dąbrowskiej?  Odzywa się, trochę nieśmiało dziewczyna, przyznaje się do porażki, szuka porady, co robić, aby wytrwać, aby się ponownie udało. I tutaj Karolina i Marta stają się prawdziwymi coachami, wspierają, dają rady, są jednymi z nas. Nie gwiazdorzą, są sympatyczne, otwarte, widać, że zależy im na autentycznej pomocy. Robi to na mnie ogromne wrażenie. Brawo! Historia Karoliny Szostak to nie reklama diety cud, to historia samozaparcia, ogromnej wiary w siebie i mnóstwa ciepłych i życzliwych ludzi, którzy w tym Ją wspierali. Ale żeby tego dokonać, musiała sama podjąć decyzję.  I to jest jej największy sukces. Silna, piękna kobieta. Wyznała mi, że czasami… za silna. Ale ja takie kobiety cenię, lubię: pewność siebie, zaradność, siłę. Bo to siła, która może WSZYSTKO! Podziwiam Karolinę Szostak za ten krok ku zdrowemu życiu. Czy polecam książkę? Oczywiście! Jeżeli potrzebujesz źródła inspiracji, pragniesz znaleźć w sobie moc do pozytywnych zmian, nie takich chwilowych, lecz prawdziwych, głębokich zmian stylu odżywiania, życia, bez wahania kupuj książkę i daj się uwieść delikatnemu urokowi jego autorki.  Ja, niecierpliwie czekam na spotkanie w Krakowie, bo czerwiec już blisko. Karolina Szostak i Marta Kordyl będą gościć na POZ.

I to jest dobra wiadomość. Najlepsza. Miłej lektury.

Agata Niemiec

Tytuł: "Moja spektakularna metamorfoza"
Autor: Karolina Szostak, Marta Kordyl
Okładka: twarda
Wydawnictwo Edipresse Książki
Stron: 224
Cena: 39,90zł 

 

 

Reklamy

To były strzały w dziesiątkę! Czyli jak pozbyłam się czerwonych pajączków?

Przyznaję się – pękające, czerwone naczynka to moja zmora. Na dodatek nie słucham porad specjalistów, którzy twierdzą, że osoby z cerą naczyniową nie powinny korzystać z sauny , ponieważ pod wpływem wysokiej temperatury naczynka rozszerzają się i problem z cerą może się bardziej pogłębić . Kocham saunę, ale nienawidzę tych czerwonych pajączków! Czy jest dla mnie ratunek?
Moja kilkuletnia znajomość z dr med. Joanną Kuschill – Dziurdą jest zawsze lekiem na całe zło. Joasia jest bardzo konkretna, rzeczowa. Słyszę jej głos w słuchawce:
– Proszę, umów się na wizytę w najbliższy czwartek. Postaram Ci się pomóc.
Panie, Panowie – i w ten sposób wracam z cyklem „Nasz test”. Dzisiaj przeczytacie o wizycie w Instytucie Medycyny Estetycznej MEDESTETIS. Na warsztat bierzemy dwa zabiegi: Cleartlift Alma Harmony oraz DYE VI Alma Hormony, które wykonałam dwa tygodnie temu.
Jesień to dobry czas, aby zadbać o swoją skórę. Bardzo ważne jest jej nieustające nawilżenie. Silny wiatr i niższe temperatury nie sprzyjają skórze naszej twarzy i dłoni. To ważne przypomnienie, szczególnie dla osób z cerą naczyniową. Nadszedł okres najtrudniejszy dla osób z problemami pękających naczynek. Z drugiej strony jest to najlepszy moment na zastanowienie się nad czym do wiosny chcielibyśmy popracować, aby bez obaw chłonąć w kolejnym roku promienie słoneczne i wiosnę przywitać w dobrym humorze i bez kompleksów.
Mój wybór jest oczywisty – likwidacja pękających naczynek, które wiją się wokół nosa. A nos czerwony to nie najlepszy widok i złe skojarzenia
Eksperci z MEDESTETIS rekomendują zabiegi, które w znaczący sposób poprawią jakość skóry i zlikwidują problem wielu kobiet.
„Rozszerzone i pękające naczynka krwionośne to poważny problem medyczny i estetyczny dla wielu kobiet w różnym wieku. Cera naczyniowa powinna być pielęgnowana z tą samą pieczołowitością, jak cera bardzo wrażliwa. W jej pielęgnacji należy bowiem zwracać uwagę przede wszystkim na profilaktykę i właściwą pielęgnację skóry. Jednak ani najlepsza pielęgnacja, ani same metody leczenia nie są w stanie doprowadzić do całkowitego ustąpienia tej dolegliwości. Może do tego dojść jedynie po zastosowaniu zabiegów medycyny estetycznej”.

Zabieg Clearlift Alma Harmonymedestetis
O technologii:
Zabieg nieablacyjnego odmładzania CLEARLIFT™ jest wykonywany dzięki zastosowaniu innowacyjnej i wielofunkcyjnej platformy Harmony XL od ALMA LASERS przeznaczonej do zabiegów dermatologicznych i estetycznych. Nowoczesna technologia wykorzystana w produkcji platformy, umożliwia zastosowanie wielu kategorii zabiegowych działających w oparciu o laser, światło, ultradźwięki oraz przeróżne głowice aplikacyjne.
Technologia laserowa CLEARLIFT™ Nd:YAG 1064/532nm to pierwszy na świecie nieablacyjny laser o tak dużej mocy (QSwitch). Jego innowacyjność polega przede wszystkim na tym, że pomimo mocy wiązki lasera nie uszkadza on podczas zabiegu zewnętrznych warstw skóry, skupiając swoje działanie na głębokich warstwach sięgających skóry właściwej. Wpływa to bardzo istotnie na szybki proces gojenia i krótki okres rekonwalescencji po zabiegu.
Jak wygląda zabieg?
Polega on na punktowym zastosowaniu wiązki lasera o dużej mocy, w efekcie którego dochodzi do kontrolowanego uszkadzania komórek na poziomie skóry właściwej (bez uszkadzania warstwy naskórka). Termiczne uszkodzenie stymuluje następnie rozpoczęcie procesu odbudowy, który trwa maksymalnie do kilku tygodni. W wyniku przebudowy dochodzi do produkcji nowych włókien kolagenowych i elastynowych; skóra staje się bardziej jędrna i elastyczna, dochodzi do wygładzenia zmarszczek, skóra jest rozświetlona i sprężysta. Należy podkreślić, że w wyniku działania technologii CLEARLIFT™ nie dochodzi do uszkodzenia naskórka (nieablacyjny remodeling), dzięki czemu zabieg jest komfortowy i nie wymaga okresu rekonwalescencji.

Czy zabieg jest bolesny?
O to zawsze pytacie, słusznie.
Zabieg jest praktycznie bezbolesny i nie powoduje absolutnie żadnego okresu widocznego gojenia się skóry (poza lekkim zaczerwienieniem).
Czas zabiegu:
Od 30 do 60 minut, ale to i tak za krótko, aby porozmawiać z dr Joanną o ważnych sprawach: dzieciach, sporcie, biznesowych planach. To taka wartość dodana do wszystkich wizyt w MEDESTETIS.
Coś dla ciała i dla ducha. Na tym polega też sekret tego miejsca.
Przechodzimy do drugiego zabiegu. Jest o czym gadać. Obgadujemy Chodakowską, Joasia lubi jej treningi, ja nigdy z nią nie ćwiczyłam. Rozmawiamy o bieganiu, pływaniu i o jej medalach zdobytych na ostatnich Igrzyskach Lekarskich.
Zabieg DYE VI Alma Harmony (Zabieramy się za moje pajączki)
O technologii
Zabieg leczenia powierzchniowych zmian naczyniowych DYE-VL™ jest wykonywany, dzięki zastosowaniu innowacyjnej i wielofunkcyjnej platformy Harmony XL (ALMA LASERS) przeznaczonej do zabiegów dermatologicznych i estetycznych.
Jak wygląda zabieg?
Zabieg polega na punktowym zastosowaniu wąskopasmowego i pulsacyjnego światła, w efekcie którego dochodzi do termicznego uszkodzenia komórek, w których doszło do nagromadzenia barwnika. Dzięki wykorzystaniu serii trzech filtrów,= koncentrujących światło w węższym zakresie, technologia DYE-VL™ pozwala również na efektywne leczenie pacjentów ze zmianami naczyniowymi. Co więcej, dzięki emisji światła z przedziału 500 do 600 nm, skóra jest minimalnie narażona na ekspozycję innych długości światła, co pozwala na uzyskanie lepszych efektów terapii w krótszym czasie. Warto podkreślić, że efekty terapii DYE-VL™ zostały udowodnione klinicznie, a sam zabieg jest komfortowy i minimalnie bolesny dla pacjenta.

Podczas zabiegu słyszysz wyraźne strzały impulsu, co tworzy atmosferę wystrzałów, ale spokojnie, to tylko odgłosy lasera, nie wystrzały armatnie! Przeżyjesz!

Czy zabieg jest bolesny?
Jest bolesny, ale tylko minimalnie. Pojawia się obrzęk i zaczerwienienie, które do dwóch dni zaniknęło.
W miejscach bardziej wrażliwych (mam tutaj na myśli mój nos) trochę bardziej odczuwam moc lasera. To chwilowe uczucie. Zaciskam zęby i jest fajnie 

Efekty:
I to jest najważniejsze! Nie mam pajączków wokół nosa. Po raz pierwszy w życiu. Zniknęły, nie ma! I mam nadzieję, że nie będzie. Zabieg należy powtórzyć, tak radzi dr Joanna. Wtedy efekty będą na stałe.
I do sauny nie wchodź przez dwa tygodnie! – kategorycznie apeluje dr Joanna.
Wykonam. Obiecuję. A zabieg polecam!
Agata Niemiec

Wampirzy lifting, czyli krwawa twarz!

Wampirzy lifting, czyli krwawa twarz!

Nazwa odstrasza, prawda? Wampiry nie mają dobrego PR-u. Mimo to, zabieg  robi furorę po tym jak Kim  Kardashian upubliczniła fotkę w trakcie zabiegu. Zdjęcie z zakrwawioną twarzą celebrytki krążyło miesiącami po sieci. Każdy się zastanawiał, o co chodzi? Czy to trick, kolejna prowokacja bogatej gwiazdeczki?  Również  modelka,  Joanna Krupa, po tzw. liftingu wampirzym pochwaliła się swoim wyglądem w Internecie. Tematem zaczęłam interesować się i ja, szczególnie, że wiedzę o tym zabiegu na kolejnym spotkaniu z cyklu „POZ” rozpowszechniła dr Joanna Kuschill – Dziurda ( Instytut Medycyny Estetycznej MEDestetis )  I o tym będzie dzisiaj.

Co to jest?

Wampirzy lifting nie jest tak naprawdę liftingiem. Pod tą nazwą kryje się zabieg fachowo zwany terapią osoczem bogatopłytkowym. Polega on na wstrzyknięciu w wybrane miejsce krwi pacjenta, a dokładnie osocza bogatopłytkowego. Terapia ma poprawić elastyczność skóry, spłycać zmarszczki, czyli spowodować, że skóra pacjentki będzie wyglądała młodo i promiennie.  Marzenie!

Krok po kroku

Przed zabiegiem zostałam znieczulona kremem emla. Na partię, która ma być poddana zabiegowi (w moim przypadku twarz) nakłada się grubą warstwę kremu znieczulającego, na to (najczęściej) folię (dla szybszego znieczulenia) i czekamy około 30 minut.

14045407_1399017493444089_1089981510_o

Krem emla już gotowy, popijam wodę

W tym czasie ucinam sobie interesującą gadkę z dr Joanną, wymieniamy opinie o bieganiu. Muszę przyznać, że dr Joanna jest prawdziwą pasjonatką nie tylko medycyny estetycznie, ale również biegania. Opowieść o obozie biegowym zajmuje nam prawie 30 minut, można ściągać folię. Gotowość do zabiegu. Doktor Joanna pobiera mi krew, leżę spokojnie, jestem w dobrych rękach, nigdy nie bałam się pobierania krwi, jestem twarda babka, no jestem.  Następnie krew została umieszczona w próbówce, która z kolei wylądowała w specjalnej wirówce. Tam została odfiltrowana. W wirówce następuje oddzielenie erytrocytów i leukocytów od osocza zawierającego płytki krwi.

 

14012790_1399017116777460_789576160_o

A tutaj dr Joanna z moim osoczem

Osocze jest już gotowe, które  następnie umieszcza się w strzykawce i rozpoczynamy zabieg. Zaciskam dłonie, myślę sobie –  przywołując w pamięci zdjęcia celebrytek – że jak tyle krwi na twarzy, to musi boleć. Nic mylnego. Nie czuję dużego bólu. Są miejsca bardziej delikatne na twarzy: okolice nosa, nad ustami, dlatego szczypanie jest bardziej odczuwalne. Ale rozmowa,  którą prowadzimy podczas zabiegu, działa lepiej niż emla. Dr Joanna zagaduje mnie o moją  wakacyjną podróż do Wenecji.  Uprzedziłam, że to bardziej rozmowa przy kawie, bo mogę nie skończyć, a kolejni pacjenci już są w poczekalni. Sama myśl o mojej cudownej podróży do Wenecji podziałała na mnie tak kojąco, że nawet nie zauważyłam, że to już koniec zabiegu.  Natychmiast poprosiłam o lusterko, widok zastałam taki.

14001784_1399017020110803_830466432_o

Krwawa twarz, ale przez chwilę

Bardzo się wystraszyliście? Mam nadzieję, że nie. Twarz przez dwa dni była obolała,  zaczerwieniona, pojawiło się kilka siniaczków. To wszystko. A teraz to, co najważniejsze!

Efekty?

Efekty zabiegu postępują stopniowo wraz z odbudowującymi się włóknami kolagenowymi. Skóra już  w trzecim dniu jest bardziej napięta i wygładzona, zanikają przebarwienia. A trochę ich miałam po letnich wojażach.  W zależności od szybkości naturalnych procesów starzenia się skóry, zabieg można wykonać jednorazowo lub powtarzać. Oczywiście ja powtórzę, a teraz idę biegać. Pozdrawiam!  Agata

13932141_1399075543438284_935930098_o

Dbanie o zdrowie to podstawa!

Więcej o zabiegu możecie przeczytać pod tym adresem: http://www.medestetis.pl/krakow/zabiegi/osocze-bogatoplytkowe/

Odmładzanie skóry- start! Pierwszy zabieg laserem Mediostar Next Pro.

Dostałam już od Was tyle e-maili z pytaniami o zabiegi laserowe , że postanowiłam podzielić się opinią o zabiegu, któremu poddałam się miesiąc temu w Instytucie Piękna Bielenda, w Krakowie.
Fotoodmładzanie laserem Mediostar Nex Pro, to doskonała propozycja dla tych, którzy zaczynają przygodę z zabiegami przy użyciu profesjonalnych laserów.  Co ważne, można skorzystać z zabiegu również w okresie pełnego nasłonecznienia. Nie ukrywam, że ucieszyłam się najbardziej z tego faktu, bo czas wakacji, to dla mnie idealna pora na zajęcie się swoim ciałem i wyglądem.

11748768_1058302370848938_2056929811_m
Jak przygotować się do zabiegu?

Kiedy przybyłam na zabieg zostałam najpierw zapytana o stan mojego zdrowia – aktualne i przebyte choroby, alergie, problemy skórne itp. Ponieważ nic mi nie dolegało, ani nie było żadnych przeciwwskazań, oddałam się w ręce kosmetyczki.

Co to za laser?

( Producent)
„To obecnie najbardziej zaawansowane i jedyne urządzenie do zabiegów bezbolesnej epilacji.
Dzięki zaawansowanej technologii, m.in. pięciu zróżnicowanym głowicom zabiegowym, terapeuta przedstawia pacjentowi indywidualny program zabiegowy, który jest w 100% efektywny! Najpopularniejsza głowica STD stanowi unikalne połączenie 2 długości fali 810 i 940 nm, które – aktywnie pochłaniając melaninę i hemoglobinę – bezboleśnie usuwają owłosienie nawet do fototypu VI. 940 nm daje większą gwarancję sukcesu,
przy pracy z pacjentem o jasnej skórze i cienkim blond włosie, ze względu na dużą absorpcję i dobre powinowactwo do oxyhemoglobiny. Głowica HP z kolei idealnie nadaje się do zabiegów z siwym i rudym włosem. Nowością jest głowica XL, w wersji S oraz L, która umożliwiają jeszcze szybszą i dokładniejszą pracę szczególnie na dużych obszarach zabiegowych jak np. plecy. Innowacyjnym rozwiązaniem jest też głowica ALEX – pierwsza na świecie kontaktowa głowica aleksandrytowa, które nie bazuje na bardzo drogich elementach eksploatacyjnych, występujących w standardowych rozwiązaniach aleksandrytowych.
Co ważne – wysoka moc pracy lasera – do 2,400 Watt – skraca serię do 4 zabiegów.
Z kolei chłodzenie ogniwem Peltier’a 360 stopni, wokół pola roboczego sprawia, że komfort bezbolesnej epilacji jest zawsze na najwyższym poziomie. Mediostar Next to niezwykle efektywne urządzenie, z sukcesem wykorzystywane również w innych zabiegach m.in.: acne inversa, acne vulgaris, fotoodmładzaniu, onychomycosis i trądziku różowatym. W dowolnym momencie laser może być rozbudowany o głowicę do zabiegów naczyniowych na twarz i ciało, w przy zmianach typu: teleangiektazje, naczynka o średnicy nawet 0,5- 2,0 mm, naczyniaki, Venous Lake, pajączki, Lymphangiomas czy Granuloma pyogenicum”.

Teraz wypada dodać kilka słów o tym co mi robiono. Na czym polega zabieg, kiedy i po co go stosować oraz jakie daje rezultaty, przynajmniej z założenia, ale ponieważ piszę miesiąc po zabiegu, mogę śmiało wskazać na konkretne  rezultaty.

Zabieg:

Jest to zabieg, który działa wielokierunkowo. Metoda fotoodmładzania polega na biostymulacji tkanek i ma wiele zalet. Fotoodmładzanie twarzy działa rewitalizująco, tonizująco i rozjaśniająco. Ponadto techniki fotoodmładzania przywracają cerze zdrowy koloryt. Laserowe odmładzanie skóry twarzy sprawia, że zmarszczki są mniej widoczne. Zabieg wpływa również na poprawienie gęstości skóry. W celu zwiększenia efektu, fotoodmładzanie twarzy, należy zabieg powtórzyć, najlepiej trzy razy, z miesięczną przerwą. Zabieg może być zastosowany na dowolnej części ciała, jednak ja poddaje się zabiegowi na skórę twarzy, szyi i dekoltu. Na tym mi najbardziej zależy. Laserem ” dotyka się”   wskazane miejsca, sama decydowałam, jak długo znajduje się na mojej skórze. Kiedy odczuwałam  już gorące fale, natychmiast komunikowałam to,  wtedy  następowała  zmiana miejsca naświetlania. Tutaj współpraca pacjenta z kosmetyczką jest kluczem do sukcesu. Zabieg nie jest bolesny, chociaż osoby o niskim progu bólu, mogą odczuwać lekkie pieczenie czy szczypanie. Ale da się wytrzymać, kto rodził dzieci, to wie  🙂   Dla mnie  to był  rodzaj przyjemnego ciepła. Zabieg nie trwa długo, około 15 minut. Następnie nakładana jest maseczka, w której leżałam 15 minut. Miły czas, nawet zasnęłam. Na koniec zaaplikowano mi krem ( nie pamiętam jaki, nie zapisałam, zapewne nawilżający).
Cały zabieg trwał około 30 minut, czułam się jak nowo narodzona. Szybko, przyjemnie, bezboleśnie. I wychodzisz do ludzi 🙂

Rezultaty:

Otrzymałam wskazówkę od kosmetyczki, że efekty pojawią się po tygodniu, zatem cierpliwie czekałam, spoglądając co rano w lusterko. I faktycznie, z dnia na dzień skóra na twarzy, szyi i dekolcie stawała się bardziej napięta, jakby nieco „podniesiona”, delikatnie zmienił się  również jej kolor. Poprawił się owal twarzy. Czy jestem zadowolona? Bardzo, jest to alternatywa dla innych zabiegów, które po 40. roku życia należy stosować, nie mówię o tych zabiegach „odmładzające”, dla mnie są one zabiegami, które poprawią kondycję mojej skóry i opóźniają proces jej starzenia . Młoda już byłam, teraz chcę być dojrzale piękna.

Nie możemy zatrzymać czasu i tego, że wraz z jego upływem nasz organizm się starzeje. Ale możemy decydować o tym, jak kolejne lata „odbiją się ” na naszym wyglądzie, kondycji fizycznej i psychicznej.  I dlatego stosuję zabiegi, które wpływają korzystnie na kondycję mojej skóry.

Warto!
Agata

Fitness  i langos w Budapeszcie!

Fitness i langos w Budapeszcie!

Od marca tego roku wspięłam się na wyższy poziom biegowy. A co! Mój ukochany Park Lotników, w Krakowie, gdzie biegałam przez lata, zrobił się za ciasny i rzuciłam się na głębokie wody, pokonując góry i biegając wszędzie gdzie jestem. A dużo podróżuję. Wakacje są najlepszą okazją, aby połączyć zwiedzanie z aktywnością biegową. Dlatego z radością przyjęłam propozycję wyjazdu do Budapesztu  wraz moimi przyjaciółmi, niestety z naszej małej grupki, tylko ja zabrałam dres i tenisówki. I tylko jedna para szpilek? Jakoś to przeżyję.

Z czym kojarzy się to miasto? Z Dunajem, secesją, słynnymi łaźniami, fantastycznymi mostami. Po tym wyjeździe, odkryłam Budapeszt jako doskonałe miejsce do biegania, pisze o tym Jakub Porada w przewodniku „Porada da Radę” ( str. 171, rozdział „Fitness po madziarsku”)

Buda
Pełna zgoda Jakubie, wszyscy tutaj biegają. Obowiązkowo ze słuchawkami i wszelkimi akcesoriami, które pomagają w profesjonalnym treningu. Uśmiechnięci ludzie mijali mnie, pozdrawiając miłym gestem. Czułam się jak na zawodach. Od razu lepiej się biegało, w poczucie przynależności do tej madziarskiej, biegowej społeczności.

Moja trasa biegowa rozpoczynała się od Mostu Wolności, znajdującym się po przeciwnej stronie Świętego Gellerta. Jest to najkrótszy most nad Dunajem w Budapeszcie, most kratowy, wspornikowy, trójprzęsłowy. Charakterystyczną ozdobą na samej górze mostu są ptaki Turul. Często się zdarza, że ludzie wdrapują się na samą górę, gdzie one się znajdują. Wtedy ruch na moście zostaje zatrzymany, nierzadko na kilka godzin, co skutecznie utrudnia komunikację miejską. Iluminacja dodaje mu charakteru. Na jego przęsłach młodzi z butelką wina lub piwa, pełni luzu siedzą, rozmawiają, śmieją się. Słowem, kwintesencja… wolności.
Mijałam Most Elżbiety, jeden z najbardziej rozpoznawalnych mostów w Budapeszcie. Łączy V. dzielnicę Pesztu z I. dzielnicą w Budzie. Zbudowany w latach 1897–1903, niedługo po wybudowaniu Mostu Wolności. Nazwany imieniem węgierskiej królowej ElżBudapeszt budzi się do życia...biety. Piękny, szczególnie wieczorem.
Nawrotka, powrót do hotelu, zajmowało mi to ponad 4 km, potem jeszcze podbiegi na Górę Gellerta, i tak zaliczałam 5 km, codziennie.  O 7.30 siedziałam już na śniadaniu, oczywiście fitness.
Doskonałym miejscem do biegania, szczególnie w czasie letnich upałów, jest Wyspa Małgorzaty, taki budapesztański Central Park, położony na środku Dunaju. Dookoła wyspy wyznaczono ponad pięciokilometrową (dokładnie 5,3 kilometra) pętlę dla biegaczy.
Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby ścieżka ta nie była pokryta tartanem, czyli materiałem jaki znacie ze stadionów lekkoatletycznych. Kto biega, ten wie, jakie to zbawienne dla stawów.

buda 1

W Budapeszcie obchodziłam swoje 46. urodziny.  Wracam z workiem życzeń i planów, wśród nich, te najważniejsze: kolejne kilometry w biegu, życiówki, zdrowie! Wiem, że to będzie mój dobry rok. Wystarczy się tylko dobrze zorganizować. Przede mną biegowy Londyn.
Pozdrawiam serdecznie. Agata, Zdrowo Szurnięta, ale bardzo szczęśliwa.

Buda 6

Slow Food – zdrowy trend

PicMonkey Collage

Czym tak naprawdę jest zbitka dwóch słów pozornie wykluczających się, biorąc pod uwagę nasz szybki tryb życia?
Na początek słów kilka o organizacji Slow Food, to również ruch społeczny, który skupia wokół siebie ludzi zainteresowanych ochroną tradycyjnej kuchni z różnych regionów świata oraz związanych z tym upraw roślin, nasion, zwierząt hodowlanych i metod prowadzenia gospodarstwa.

Trend jest zdecydowanym przeciwieństwem otaczającego nas sposobu jedzenia – fast food. Tutaj możemy się delektować potrawą, odkrywać jej głębokie i nieoczywiste odczucia smaku. Przy wyborze produktów kieruję się tym, aby nie były one przetworzone, produkowane w tradycyjny sposób, to również utrwalenie lub przypomnienie lokalnych potraw.

Żyjemy i jemy w pośpiechu, zalewają nas miliony informacji, musimy być wielozadaniowi, podobnie wygląda nasz sposób odżywiania. Nie mamy czasu, aby rozkoszować się posiłkiem, przestajemy zwracać uwagę na jakość naszego pożywienia. To jak jemy, ma ogromny wpływ na nasze zdrowie oraz kondycję. Szybkie jedzenie jest jednym z powodów nadwagi, otyłości i chorób cywilizacyjnych.

Produkty wykorzystywane w przygotowywaniu potraw Slow Food są nieprzetworzone, wytwarzane tradycyjnymi metodami. Takie działanie wspiera małych i średnich wytwórców żywności. Slow Food nie dopuszcza: ścierania, miksowania, smażenia, działania wysokim ciśnieniem. Zabronione jest stosowanie sztucznych dodatków, barwników, aromatów, konserwantów, zamienników czy polepszaczy smaku i zapachu. Każdy produkt, jaki wykorzystujemy, musi być pochodzenia naturalnego.Taki sposób przygotowania pozwala poznać mi prawdziwy niczym niezmącony smak oraz zapach potrawy, bogaty w wartości odżywcze, lepiej przyswajalne przez nasz organizm.

Filozofia Slow Food to nie tylko jedzenie to także styl życia. Warto czasem zwolnić, docenić to, co nas otacza, skierować swoje życie w stronę natury. Takie działanie pozwoliło odzyskać mi harmonię, która zostaje zaburzona każdego dnia, przez pracę oraz codziennie obowiązki.

Ja żyję SLOW i zachęcam również Was do zmiany swoich nawyków.

Bądźmy SLOW, bądźmy zdrowie i zadowolone z życia! 🙂
A Wy znacie miejsca, gdzie można zakosztować potraw Slow Food?

Paulina

TEST. Synchrovit C – Kuracja przeciwzmarszczkowa. To działa!

uploadssynchrolineproduktyGTON8-3-jpg_380_434_crop_1Obiecałam Wam , że podzielę się opinią o dermokosmetykach Synchroline. Trochę mi to zajęło, ale przecież dobrze wiecie, że na efekty czasami trzeba poczekać. A co najważniejsze, będę pisać o kosmetyku, który w całości zużyłam, czas na zakup kolejnego. Stosowałam kurację  Synchrovit C, która  trwała dwa miesiące. Wystartowałam  na początku wiosny, to najlepszy czas, aby zadbać o skórę po zimie. Wiosna – czas odnowy, przecież 😉

Ale zacznę od przedstawienia firmy Synchroline Polska, którą  gościliśmy na ostatnim spotkaniu z cyklu „Porozmawiajmy o zdrowiu”. Jestem bardzo ciekawa opinii pań, które wygrały kosmetyki. Może czytacie nas i zechcecie podzielić się również waszymi wrażeniami. Piękniejecie ? 🙂

Na początek informacja o firmie ” Dermokosmetyki Synchroline są to produkty tworzone w oparciu o wiedzę farmaceutyczną, przeznaczone do zwalczania i łagodzenia różnych problemów skórnych.W tworzeniu i udoskonalaniu dermokosmetyków Synchroline wykorzystano naukową koncepcję łączenia składników aktywnych tak, aby ich zsynchronizowane działanie gwarantowało najwyższą skuteczność. Odpowiedni dobór składników aktywnych sprawia, iż produkt może działać jednocześnie na różne przyczyny tego samego problemu zapewniając w ten sposób optymalne efekty działania. Tworząc dermokosmetyki Synchroline dążymy do uzyskania harmonii pomiędzy aspektami naukowymi, technologicznymi i użytkowymi wiedząc, iż zapewni nam to powstanie produktów skutecznych, wydajnych i bezpiecznych”.

A teraz info Synchrovit C ( producent) Zalety SYNCHROVIT C: – działanie antyutleniające i zapobiegające powstawaniu wolnych rodników – widoczna redukcja i spłycenie zmarszczek – poprawa nawilżenia skóry – działanie stymulujące wytwarzanie kolagenu -jednolicenie kolorytu skóry – poprawa właściwości ochronnych skóry – hamowanie procesu foto i chronostarzenia – zawartość wolnego i czystego kwasu I- askorbinowego -opakowanie gwarantuje trwałość witaminy C – technologia liposomowa pozwalająca na głębsze wnikanie składników aktywnych – widoczne efekty już po miesiącu stosowania – najbardziej efektywne stężenie witaminy C – odczuwalne działanie czystego i wolnego kwasu askorbinowego zaraz po użyciu ( lekkie szczypanie) – produkt nie powoduje alergii – wyjątkowo przyjemny zapach. – 1 flakon starcza na 10 dni stosowania – po tym czasie witamina C traci swoje właściwości

Mój test:11741766_1055321597813682_489111541_n

Kosmetyk nakładałam raz dziennie, wieczorem na oczyszczoną twarz, czekałam do całkowitego wchłonięcia, następnie nakładam krem. Dla mnie kosmetyki muszą mieć miły zapach, od powąchania zaczynam  zakup. Do kosmetyków,  to ja mam nosa! I tutaj się nie rozczarowałam, bardzo przyjemny, delikatny zapach, z którym mogłam spokojnie zasnąć. A rano z satysfakcją spojrzeć w lustro, po 40. roku życia to chyba ważne, prawda? 🙂 Po pierwszym nałożeniu ( mniej więcej 5 kropel), czułam lekkie szczypanie, ale to efekt „pracy” serum.  Będę efekty –  pomyślałam. Przy kolejnych aplikacjach, nie było już takich objawów. Konsystencja bardzo przyjemna, delikatna, lekka, szybko się wchłania w głąb skóry. Po kilku tygodniach zauważyłam już efekty: jednolity koloryt skóry, świeży wygląd, efekt wygładzenia twarzy, nie ukrywam, że na takie wow! czekałam. Zawsze mnie kusiły kosmetyki z witaminą C, do tej pory stosowałam dwa preparaty, cieszę się, że trafiłam na Synchrovit C. Jestem bardzo zadowolona z kuracji, polecam kobietom po 40. roku życia.       To działa!

Moja ocena: 4,5/ 5

A na koniec : jak przygotować produkt do użycia, to ważne, bo może sprawiać na początku trudność ( producent) BARDZO WAŻNE JEST WYMIESZANIE CZYSTEJ WITAMINY C Z SERUM W BUTELECZCE PRZED ROZPOCZĘCIEM KURACJI. Każda buteleczka zamknięta jest zatyczką, w której znajduje się witamina C. Odkręcając tę zatyczkę w lewo otwieramy klapkę w dolnej jej części i następuje uwolnienie witaminy C, która wpada do skoncentrowanego serum znajdującego się w buteleczce. Po uwolnieniu witaminy C należy wstrząsnąć buteleczką tak, aby wymieszać dokładnie witaminę C z serum. Zatyczkę można wyrzucić i zastąpić ją nakrętką ze specjalnym systemem aplikacji (w kształcie zakraplacza ułatwiającego odmierzenie niewielkich ilości preparatu) znajdującą się w pudełku. Otwartą buteleczkę najlepiej zużyć w ciągu 5-8 dni.

No, ja jestem zachwycona i czuję się fantastycznie!

Agata